Miło mi poinformować, że w najnowszym numerze Przekroju znajdziecie artykuł o minimalizmie jako sposobie na przetrwanie kryzysu, autorstwa Pani Beaty Chomątowskiej. Tekstu jeszcze nie czytałam, bo uziemiło mnie w domu pilne zlecenie, bardzo jednak cieszę się z tego, że minimaliści trafili na okładkę Przekroju. W oczekiwaniu na powrót Męża z kiosku pozdrawiam Was ciepło i życzę miłej lektury.

A ja właśnie czytam. I z tego, co widzę, to porządnie napisany. I z twoją puentą na koniec. Bardzo lubię twój rozsądek i równowagę.Kasia
OdpowiedzUsuń na zawszeNo właśnie byłem ciekaw kogo ujrzę w tym artykule. Cieszę się, że byłaś to Ty Aniu :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie
A czy jest w tym artykule o minimalizmie "poza garderobianym" (sugeruję się okładką)? :)
OdpowiedzUsuń na zawszeKasiu, dziękuję za miłe słowa.
OdpowiedzUsuń na zawszeMaćku, cieszę się, że wystąpiłam w tak doborowym towarzystwie :)
Dagmare, tak, garderobiany minimalizm też się pojawia, ale tylko jako jeden z wątków.
Taki minimalizm kosztem Męża jakoś mi się nie widzi politycznie poprawny. Miast go dwukrotnie wykorzystywać - raz do przyniesienia "Przekroju, dwa do wynoszenia go potem w śmieciach - czyż nie bardziej minimalistyczna będzie prenumerata netowa? http://www.przekroj.pl/
OdpowiedzUsuń na zawszePoniekąd racja, ale Mąż nie protestował ;-) Natomiast jeśli Przekrój zacznie się ukazywać w wersji na Kindle'a, jak Polityka, chętnie zaprenumeruję.
OdpowiedzUsuń na zawszeA co do wynoszenia śmieci - u nas w domu równouprawnienie, wynosimy oboje na zmianę, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Poza tym papier idzie do recyklingu... :)
Przeczytałam artykuł - Ajko, cieszę się, że często się w nim przewijałaś :)
OdpowiedzUsuń na zawszeNic nowego to do mojego minimalizmu wnieść nie mogło, ale co przykuło mogą uwagę to fragment o tym, że H. D. Thoreau przeżył rok w lesie za "jedyne" 36 dolarów i 78 centów - powinni napomknąć o tym, że ówczesne wynagrodzenie robotnika wynosiło około dolara dziennie, a postawienie domu to około 800 dolarów - suma zbierana przez wiele lat (było to na początku książki, niedawno przeczytałam "Walden"). Więc tamte 37 dolarów, absolutnie nie odpowiada dzisiejszej, dokładnie tej samej, sumie, o czym przeciętny czytelnik wiedzieć nie mógł ;)
A ja się boję, że cyniczni marketingowcy wykorzystają modę na minimalizm i zrobią na tym jakiś interes ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeNiemniej jednak chyba zajrzę do "Przekroju"
Pozdrawiam
Biurowa
@biurowa!
OdpowiedzUsuń na zawszeto więcej niż pewne
- w samym polecanym przez cię najnowszym instyle
(gdzie notabene jest artykul jak 16 ubrań zestawić na 116 sposobów)
w ramach propozycji prezentu świątecznego ( oprócz zachwycającej bransoletki orskiej)
pojawiły się MINIMALISTYCZNE rękawiczki muji.
no, podobno są magiczne, bo nadają się do urządzeń dotykowych, ale minimalistyczne rękawiczki za 79 PLN- to chyba nie moja bajka ;-)
Trend dobry jako reakcja na konsumpcjonizm, ale przed kryzysem uratują nas raczej ludzie, którzy kupują, wiec dają pracę. Wam również... (taki "Przekrój", to 2 bochenki chleba). Dlatego lepiej spojrzeć na tył okładki - ten komputer z Waszej reklamy to dwie moje pensje netto. A guru minimalizmu u nas na Pomorzu jest w co drugim domu. Chyba też zacznę pisać bloga o tym jak się chodzi do baru mlecznego przed zamknięciem i prosi o zupę za 2,80zł, dostając z dna gęste ziemniaczki. To tylko jeden przykład.
OdpowiedzUsuń na zawszeJest i to spora moda na minimalizm. Jednakże z racji całego kryzysu może nauczymy się doceniać to co Posiadamy. A nie tylko owczy pęd. Dzięki takim publikacjom wiele ludzi spojrzy na to z innego punktu widzenia. A nie po usłyszeniu, że ktoś kto praktykuje minimalizm to jakiś odmieniec. Gratuluje Ajko udziału w prasie:)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam Bartosz