wtorek, 14 lutego 2012

Niesłodko

Nie przepadam za tym lukrowanym świętem. Ale o miłości warto pisać i mówić, często i zawsze, chociaż może niekoniecznie z użyciem futerka, lukru i koloru różowego jako ilustracji.

Odrobina poezji, z okazji nieokazji. 


podziel się ze mną
mojej samotności chlebem powszednim
obecnością zapełń
nieobecne ściany
pozłoć
nie istniejące okno
bądź mi drzwiami
nade wszystko drzwiami
które można otworzyć
na oścież


Halina Poświatowska, z tomu Oda do rąk, 1966. 



niedziela, 12 lutego 2012

Człowiek bez marzeń - historia prawdziwa


Kryzys? Nawet go nie poczułem, koledzy mówią, że kryzys, ale ja to dalej mam roboty tyle, że nie wiadomo, w co ręce włożyć. Pieniądze zarabiam, są, nie narzekam.
Ja to wiele nie potrzebuję, wystarczy, że mam co do garnka włożyć.
Marzenia?
A wie Pani co? Ja to już nie mam marzeń. Miałem jedno, chciałem wybudować dom. I wybudowałem. Trzysta metrów. I co? I teraz mieszkam w nim sam. Żona, no, właściwie to już była żona, kazała mi go przy rozwodzie w połowie spłacić. Nie rozumiem, czemu, bo przecież ona ani grosza w niego nie włożyła, nawet grosza. 

Ale spłaciłem.

Córki nie chciały ze mną zostać, nie chcą ze mną gadać. Mówią, że nigdy nie miałem czasu dla nich, że nic o nich nie wiem. Wyrosły takie pannice.  Zachcianki i kaprysy. Nic, tylko by pieniądze wydawały. 

Nie miałem czasu, prawda. Ale sama Pani wie, jak to jest. Budowałem dom, firma się rozwijała. No to pracowałem. Żona narzekała, że się domem nie interesuję, że tylko pieniądze daję. Nie wiem, o co jej chodzi, przecież jakiś podział obowiązków musi być. Miałem i zarabiać, i na te wywiadówki chodzić?! A jak, jak nie raz do klienta trzeba wieczorem nawet pojechać. Klient nasz pan, jak się do wymagań nie dopasujesz, to nie zarobisz. Dalej pracuję od rana do wieczora, nawet w sobotę. W niedzielę tylko wolne mam. 
Nie rozumiem tego, nie rozumiem. Eech... I po co to wszystko?!

niedziela, 5 lutego 2012

Przestrzeń relacji - wpis gościnny

Dzisiaj zapraszam Was do przeczytania wpisu gościnnego. Autorem jest Rob, prowadzący blog Barwy inspiracji. Dziękuję Autorowi i życzę Wam owocnej lektury.

Przestrzeń relacji

Ten wpis powstał z inicjatywy Ajki (za co jestem jej serdecznie wdzięczny). Wielokrotnie nosiłem się z zamiarem napisania czegoś w tym temacie, niemniej jednak ciągle odkładałem temat. Od razu zaznaczam, że to będzie długie, na dodatek wymagające i trudne, niejednokrotnie łamiące koncepcje, jakie obowiązują we współczesnych relacjach interpersonalnych.

Czym są relacje interpersonalne? To związki między ludźmi, których istotę i esencję stanowią wzajemne interakcje wyrażanych emocji i postaw. Bez wyjątku dotyczy to absolutnie wszystkich typów relacji: służbowych, zawodowych, biznesowych, towarzyskich, rodzinnych, intymnych.

Wiele lat temu uzmysłowiłem sobie pewną rzecz: moje życie wyglądało jak przydrożna karczma. Każdy mógł wejść i zażądać posiłku i miłej obsługi... najlepiej gdyby to było jeszcze gratis. Zauważyłem wówczas, że ludzie, którymi się otaczali bardzo często posługiwali się sformułowaniami dotyczącymi braku czasu. Ja byłem tym, który czas miał zawsze (zresztą do tej pory tak jest). Pierwszą decyzją jaką wówczas podjąłem, było wyrzucenie ze swojego świata, tych którzy cierpieli na syndrom braku czasu. I tak się zaczęło. Nie tylko proces porządkowania własnych relacji interpersonalnych... to okazało się czymś o wiele większym, przynosząc mi różne zdumiewające odkrycia i obserwacje, które następnie wykorzystywałem w swoim życiu.

sobota, 28 stycznia 2012

Apetyczna Zosia z fabryki czekolady

Sophie Dahl, zdjęcie pochodzi z witryny SophieDahl.com
Sporo pisałam ostatnio na temat ciała, akceptacji, kompleksów i pozbywania się ich. Czas zakończyć na razie minicykl o ciele i przejść do innych tematów. Wpis ten właściwie miał zaczynać tę serię tematyczną. Myślę, że jednak będzie lepszy jako jej podsumowanie.
Może zaskoczy Was fakt, że będzie dotyczył książki (właściwie) kucharskiej? Część Czytelniczek zapewne już ją zna. Apetyczna panna Dahl autorstwa Sophie Dahl ukazała się w Polsce jesienią zeszłego roku. Pisała o niej nie raz Liska z popularnego blogu kulinarnego White Plate, sympatyczką Sophie jest też Bea, pisząca  na polecanym już kiedyś przeze mnie blogu Bea w kuchni.

Zainteresowałam się tą pozycją z wielu powodów. Po pierwsze mam słabość do książek kucharskich, to jeden z powodów, dla których nigdy nie będę mogła pozbyć się regału na książki, pomimo miłości do Kindle'a (książka kucharska w wersji elektronicznej to jednak nie to, co tygrysy lubią najbardziej). Po drugie bardzo lubię program kulinarny Sophie Dahl, emitowany przez Kuchnię +.
Sophie bywa, zupełnie niesłusznie zresztą, porównywana z Nigellą Lawson. Moim zdaniem porównanie całkowicie nie na miejscu, bo jedyne, co łączy Sophie i Nigellę, to fakt, że są kobietami, umieją gotować i są zmysłowe :)

czwartek, 26 stycznia 2012

Skąd biorą się kompleksy?

Komentując ostatni wpis o oswajaniu się z ciałem, Tofalaria celnie zapytała: Zastanawiam się, skąd bierze się tak duża koncentracja na ciele, która prowadzi do kompleksów. Bo przecież jeśli robi się różne rzeczy, ma wypełniony czas, to nie ma miejsca na kompleksy. Wydaje mi się (może się mylę?), że osoby bardzo aktywne w życiu, angażujące się w różne rzeczy nie mają czasu na nadmierne koncentrowanie się na sobie, a znajdując akceptację swoich działań przekładają to na akceptację swojej osoby (np. "świetnie to zrobiłaś!", "naprawdę robisz coś takiego? mogę następnym razem pójść z tobą?").

Pytanie słuszne, chociaż diagnoza moim zdaniem trafna jedynie częściowo. Nie zawsze wysoka aktywność wiąże się z pozytywnym odbiorem działań, nie zawsze przekłada się na sukcesy. Czasem im więcej sukcesów, tym bardziej negatywne reakcje otoczenia. 

Tak, to prawda, że osoby „bardzo aktywne w życiu, angażujące się w różne rzeczy, nie mają czasu na nadmierne koncentrowanie się na sobie, a znajdując akceptację swoich działań, przekładają to na akceptację swojej osoby”. Doświadczyłam tego na etapie leczenia się z kompleksów, ale na początku  nie zrodziły się one z braku zajęć, lecz z powodu niewłaściwego podejścia do życia i otoczenia.

wtorek, 24 stycznia 2012

Naga Ty

Laleczki autorstwa Kasi Urban Rybskiej,
więcej Jej prac można obejrzeć i kupić tutaj
W odpowiedzi na pytanie o Wasz poziom zadowolenia z ciała zamieściłyście sporo ciekawych wypowiedzi. Bardzo wszystkim dziękuję! Komentujące panie okazały się być w większości względnie pogodzone ze swoją fizycznością, niektóre jeszcze nad tym pracują. Powiało jednak z Waszych historii optymizmem: z czasem nawet bardzo zakompleksione osoby nabierają pewności siebie, zaczynają lubić swoje ciała, a nawet chcą się wyróżniać w tłumie zamiast zlewać się z otoczeniem. Nieco paradoksalnie zdobywamy tę pewność siebie, gdy pierwszą młodość mamy już zwykle za sobą, a niektóre części naszych ciał zaczynają już tracić swą boską jędrność. Potrzebujemy czasu i doświadczenia, by poczuć się naprawdę wygodnie w naszych cielesnych powłokach. Doceniamy je, pomimo tego, że mogą już być nieco zużyte, tymczasem rzadko potrafiłyśmy je cenić, gdy były jeszcze świeże i nienadgryzione zębem czasu.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

A Ty jak czujesz się w swojej skórze?

Dzisiaj chciałabym namówić do zwierzeń przede wszystkim moje Czytelniczki. Wiem, że panowie też tutaj zaglądają, ale często mówimy o typowo kobiecych sprawach, myślę więc, że nikt nie będzie miał mi za złe. Męskie wypowiedzi, z pozycji obserwatora, będą zresztą równie mile widziane.
Planowałam recenzję pewnej ciekawej lektury, lecz zanim ją zamieszczę, mam do Was parę pytań związanych z tematem, który mnie od dawna fascynuje. Czyli relacją kobiety z jej ciałem.
Na podstawie zamieszczanych tu komentarzy wnioskuję, że panie, które do mnie zaglądają, są w przeważającej większości osobami oczytanymi, myślącymi, nie obawiającymi się wyrażać własnego zdania. Nowoczesne i silne kobiety. Baby z jajami, że się tak kolokwialnie wyrażę.
Na podstawie prowadzonych już od lat obserwacji muszę jednak stwierdzić, że bardzo wiele kobiet, które spotykam, ma problemy z akceptacją siebie. Nawet wśród tych najsilniejszych. Spora część tych trudności wiąże się z postrzeganiem swojego ciała. Począwszy od wzrostu, wagi, rozmiaru biustu i tyłka, przez kolor, jakość i rodzaj włosów i paznokci, na sposobie poruszania się i zębach kończąc.